Teraz jest 13 gru 2018, 16:52

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 08 kwi 2013, 10:23 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2012, 13:21
Posty: 795
Lokalizacja: Mazowieckie
Matt zepsułeś cały finał, miało się to nie wydać. Masz swoje zdanie - to dobrze. Ale ja tak czy siak polecam ten film. Być może on nie jest przestrogą, a ukazuje obraz nas samych. My, którzy mamy na koncie tylko kilka mniejszych wycieczek, gdzie jest zawsze blisko do cywilizacji. To jesteśmy my, gdyby dali nam broń i w bardzo krótkim czasie "wpoiliby" w nas wiedzę niezbędną (ile z tego zapamiętasz - twój problem) i kazaliby ze 2 sezony przetrwać na Alasce... Założę się jednak, że większość z nas tu, czy na innych forach poświęconych tematowi, jest lepiej wykształcona w tym temacie niż nasz bohater i być może nie mielibyśmy problemu z konserwowaniem mięsa i przeżylibyśmy zimę! Wynika to z tego, że interesujesz się tematem. Bo zgodzę się z Tobą, jeżeli od dziś się zacząłem interesować życiem w dziczy i za 2 miesiące wyruszam na Alaskę - śmiech na sali...
Czy nasz bohater jest arogancki, egoistyczny itd? Mi właśnie się wydaje, że to jest młodzieńczy, słomiany zapał i wiara we wszystko co nam powiedzą. Był młody i nie znał życia w ciężkich warunkach. A jeżeli już to tylko z opowiadań, które też w dużej mierze były koloryzowane. Nie oszukujmy się, ja uważam Amerykanów za (ciężko mi znaleźć odpowiednie słowo - żeby nie było obraźliwe) - idiotów... Obejrzyj sobie kilka filmików na YT dotyczące survivalu (facet ma w plecaku pół sklepu z maczetami, nożami i innymi ostrzami, a drugi film to koleś nosi bodajże 10 krzesiw, zapałki w różnych opakowaniach, 5 zapalniczek gazowych, 5 benzynowych, świder i łuk ogniowy, nawet ma bidon z benzyną!! - oczywiście nie może zabraknąć 5 maczet, 3 noży, 4 scyzoryków i 2 multitoole) Nie wiem skąd u nich takie pomysły, ale myślę że nasz bohater też żył z taką wiedzą i tak wyruszył na Alaskę.

_________________
Polub mnie na FB -
https://www.facebook.com/survivallupus
Zajrzyj na Vagabundog - http://vagabundog.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 08 kwi 2013, 11:22 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 kwi 2013, 12:08
Posty: 24
Lupus84 napisał(a):
Założę się jednak, że większość z nas tu, czy na innych forach poświęconych tematowi, jest lepiej wykształcona w tym temacie niż nasz bohater i być może nie mielibyśmy problemu z konserwowaniem mięsa i przeżylibyśmy zimę!

Tak? A o ile chcesz się założyć?

Lupus84 napisał(a):
Ale ja tak czy siak polecam ten film.

Również polecam, tak jak już napisałem.

Generalnie Lupus zgadzamy się co do pryncypiów, jednak dziwi mnie twój optymizm co do przetrwania w lesie. Są ludzie zajmujący się tym całe życie lub ludzie mieszkający w dziczy(np. Syberia), ostrożnie i z dużym szacunkiem przygotowują się do każdego kolejnego tygodnia, miesiąca, pory roku. I oni nie mają tak wielkiej pewności co do przetrwania, jak Ty. A chcesz się zakładać już nawet nie o swoje umiejętności, ale również innych. Hmm.

Nie chcę tutaj powiedzieć, iż natury należy się bać. Wręcz przeciwnie należy ją poznawać - w końcu jest stworzona dla nas. Lecz pewność w lesie może mieć nieciekawe konsekwencje. Znam dwa przypadki, gdzie osoby, które znały teren od dzieciństwa zabłądziły, a byli to ludzie w średnim już wieku.

Powtarzam raz jeszcze: film obejrzeć jak najbardziej, warto. Lecz postawa tego chłopaka jest podobna do opisywanego już na tym forum człowieka bez wyobraźni, z tą różnicą, że pierwszego się chwali, a drugiego hejtuje.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 08 kwi 2013, 12:08 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 gru 2012, 22:18
Posty: 160
Lokalizacja: Miastko
Aż mi się skojarzyło porównanie do 'Dzień Świra' filmy który jest dramatem opisującym problemy psychiczne wielu ludzi a uznawany jest za jedną z najlepszy polskich komedi .

Matt'owi trzeba przynać tutaj wielką racje na temat podchodzenia z szacunkiem do natury lecz moim zdaniem powinnismy się bardziej obawiać dziczy , bo wielu z nas oczytanych wiedzą z tematyki ignoruje niebezpieczenstwa napotykane w lesie . Przecież tak łatwo o mały wypadek 5 km od drogi gdzie przypadkiem zasięgu niebedzie i jesteśmy w przysłowiowej 'dupie'. A wlesie jest wiele rzeczy które potrafią nas zabić choć je ignorujemy i nawet w naszych polskich lasach . Kolejny film pokazujący podobnego ignoranta jest '127h' ,choć Alexander Supertramp nielicząc ostatnich scen miał powody aby wielu ludzi mu zazdrościło i chciało pójść w jego ślady i pewnie weilu tak zrobiło.... lecz z jakim skutkiem ?

_________________
One nam przyzwalają I skrzydłem wskazują drogę I wtedy w nas się zapala Wieczny bieszczadzki ogień


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 08 kwi 2013, 15:57 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2012, 13:21
Posty: 795
Lokalizacja: Mazowieckie
Matt napisał(a):
Generalnie Lupus zgadzamy się co do pryncypiów, jednak dziwi mnie twój optymizm co do przetrwania w lesie. Są ludzie zajmujący się tym całe życie lub ludzie mieszkający w dziczy(np. Syberia), ostrożnie i z dużym szacunkiem przygotowują się do każdego kolejnego tygodnia, miesiąca, pory roku. I oni nie mają tak wielkiej pewności co do przetrwania, jak Ty. A chcesz się zakładać już nawet nie o swoje umiejętności, ale również innych. Hmm.

Bo z natury jestem optymistą. I nigdzie nie napisałem, że na "hura" wszystko robię. Nawet przed wypadem na jedną noc szczegółowo planuję co i jak i nie na dzień przed wypadem, a na kilka lub kilkanaście dni... Obejrzyj film jeszcze raz i porównaj jego wiedzę w momencie dotarcia na Alaskę z wiedzą niektórych użytkowników tego lub innego forum poświęconego tematowi survivalu... Tu nie trzeba się zakładać - to widać gołym okiem. Nie mówię, że tu są supermani w tej dziedzinie, ale niektórzy mają większe pojęcie o tym, niż bohater filmu. Może to wynika z tego, że siedzą w tej chwili w ciepełku przed komputerem i popijają kawę i sprawa ta ich nie dotyczy - dlatego się wymądrzają, a może jest zupełnie inaczej - mają ogromną wiedzę o tym i żadna Alaska im wrazie czego nie jest straszna... Ja ze swoją wiedzą do jego wiedzy nie chce porównywać... Ja stoję z boku, patrzę i mówię co widzę.
Nikt nie ma pewności że przeżyje dzień kolejny i to nie tylko na Alasce, Syberii... Ja niewiem czy dożyję jutra siedząc w domu. Oczywiście idąc w ciemno w dzicz z zamiarem osiedlenia się to szanse na przeżycie się zmniejszają. Stopień w jakim się zmniejszają zależy właśnie od wiedzy jaką się posiada i od umiejętności jej wykorzystania

_________________
Polub mnie na FB -
https://www.facebook.com/survivallupus
Zajrzyj na Vagabundog - http://vagabundog.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 08 kwi 2013, 20:36 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 lut 2013, 13:00
Posty: 90
Eee spokojnie,

Krzysiek napisał(a):
I gdzie ruszasz? Opowiadaj! :D

Po prostu będę robił to co lubię.

Matt napisał(a):
Przez cały film wykazuje się arogancją, egoizmem i zwykłą pospolitą głupotą.

"It's a society"
Tak mówił w filmie i taki jest też tekst piosenki Eddiego Veddera.

Arogancją?
Ale gdyby ludzie tak nie pchali się w jego sprawy nie byłby arogancki.
Egoizmem?
Skoro chciał pobyć sam to jak miał się nie wykazywać egoizmem.
Głupotą?
O to właśnie chodzi, o tę głupotę:

"potępiając stereotypy cywilizacji i z młodzieńczym wrzaskiem śmiejąc się wprost do świata"
cytat z książki "Wszystko za życie"

"Z naiwności w oczach chłopca
dziś już wielu śmieje się"
Dżem

"Są tacy, co zostają w domu, i tacy, co odchodzą. Zawsze tak było. Każdy może sam wybrać, ale musi to zrobić, póki jeszcze czas, i w żadnym razie nie rozmyślić się."
Postać: Filifionka
Opis: obserwując nadchodzącą jesień.

Matt napisał(a):
Spotyka na swojej drodze różnych ludzi i każdy sugeruje mu aby zawrócił z obranej ścieżki na co On pozostaje głuchy.

Tak właśnie miało być. Przecież on wiedział co robi, jakie niesie to za sobą konsekwencje, ale tak właśnie miało być.


Matt napisał(a):
Pasja jego, zdaje się wzięła z książek i publikacji lecz nie naukowych a popularnych.

Tak właśnie miało być.
"No phone, no pool, no pets
I ain't got no cigarettes"
Wydaje mi się, że za dużo już tej wiedzy. Miał to zrobić tak, a nie inaczej, bez wiedzy, beztrosko, bez zmartwień.

"Nie dawajcie mi więcej książek,
Bo ich nie czytam
To, czego się nauczyłem
To dzięki temu, co widzę
Podczas, gdy lata lecą
Zaprzeczam, kiedy myślę
Czas mnie nie unosi
Ja unoszę się z czasem
Jestem, chęcią życia
Chęcią przechodzenia
Chęcią poznania
Tego, co znajduje się za morzem"
Calle 13 - La vuelta al mundo

Matt napisał(a):
Jego doświadczenie jest czysto teoretyczne i nigdy w życiu nie zasmakował prawdziwej wyprawy. To co uprawiał do tej pory to zwykła turystyka, i z takim bagażem informacji i doświadczenia wyrusza już nawet nie na wyprawę, a na typowy survival i dostaje od natury mocno po nosie.

Tak w książce jest napisane, że z ojcem chodził po górach, że biegał, był dobrze przygotowany fizycznie i psychicznie.
Mimo wszystko przeżył tam sam 2 miesiące.

Matt napisał(a):
Facet jest tak głupi, że nie zauważył tak oczywistych sygnałów o zagrożeniu jak wyschnięte koryto rzeki.

A może zauważył. 10 km od autobusu były domki myśliwych. Mógł spokojnie do nich pójść, ale nie wiadomo czy o nich wiedział czy nie. Może chciał być sam, wydawało mu się, że do cywilizacji ma daleko, a nie było tak źle. Te domki ktoś zdewastował, może to właśnie był Chris.

Matt napisał(a):
A gwoździem do trumny jest zjedzenie owoców(jagody? już nie pamiętam), które nawet w książce, którą ma w plecaku figurują jako trujące. Dlaczego wiemy, że jest obrazem nieskończonej głupoty? Bo nie żyje.

Co do tych roślin nie ma pewności, w książce też nie jest to wyjaśnione. Były przypuszczenia, że zatruł się ziarnami które wziął ze sobą.

Matt napisał(a):
Sprawił tragedię nie tyle sobie - bo może to i dobrze, że natura(czy Pan Bóg - jak kto woli) radzi sobie w ten sposób z debilami - a całej swojej rodzinie, która Go wychowała, nakarmiła, ubrała, a On pozostawał głuchy na ich prośby o powrót.

"Dorastałem w Kalifornii
Kochałem swoją rodzinę i dom
Lecz uciekłem wysoko w góry
Bo wolny, mogłem być tylko tam
Mówiono, że każdy chłopak,
Kiedyś się musi wyszumieć
Nie znaleziono mojego ciała
I nikt mnie nie rozumiał"
Dave Alvin - Everett Ruess
W tej książce również przedstawiona jest postać Everetta Ruessa.

No i nie dowiemy się jak było naprawdę, możemy tylko gdybać.

_________________
łeb na karku


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 kwi 2013, 10:49 
Offline
Honorowy członek forum
Honorowy członek forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 paź 2012, 01:54
Posty: 712
Lokalizacja: stolicznaja
Ciekawy wątek, więc napiszę i coś od siebie.
Christopher McCandless - buntownik z wyboru, niedostosowany do życia w społeczeństwie. Osobiście ja go za to nie winię, znam to z autopsji, choć na Alaskę uciekać nie zamierzam (przynajmniej nie teraz).
Matt - dość krytycznie potraktowałeś jego postawę i masz przy tym sporo racji. Jednak moim zdaniem trochę na wyrost.
Lupus dla odmiany zbyt pobłażliwie. :)
Dla mnie jest w tym wszystkim złoty środek.
Napiszę tak - szanuję tę postać i gdybym był na jego miejscu, być może postąpiłbym tak samo. Ale nie jestem więc mogę tylko gdybać.

Nawiązując do filmu (ten oglądałem już dobre parę lat temu) - Sean Penn nakręcił film o tej postaci (świetny wybór), jak sam przyznał w dość mocnym uproszczeniu. Wiadomo, kinematografia rządzi się własnymi prawami, opowieść ta nie jest żadną epopeją i miał ograniczony czas na pokazanie tego co uważał za najważniejsze, czyli klasyczne 90-120 min filmu.

Ale pokazał jednak to co było najważniejsze.
Postać Alexa, pokazana została jako młodego, zbuntowanego chłopaka, świeżego absolwenta college'u (bodajże). Miał w sobie wiele złości na otaczający go świat, nie widział sensu w cywilizowanej pogoni za mamoną, podkreślono w filmie jego niechęć do obłudy własnych rodziców. Jedyną bliską i rozumiejącą go osobą była siostra. Ona sam zawsze miał pociąg do przygód - London, Thoreau to jego piśmienni idole.

Drugi aspekt - Alaska, która była jego celem od lat nie została osiągana z początkiem jego podróży. Kilka innych stanów pokonał nim tam dotarł. W między czasie imał się różnych prac, poznawał ludzi (ze wsi, wg naszych standardów), pokonał rz. Colorado kajakiem (ogromny wyczyn), przeżył powódź (pewnie dużo szczęścia), itp. Tak czy inaczej - nie można mu odmówić doświadczenia i zahartowania w ekstremalnych poczynaniach.

Trzeci aspekt - nie ukrywał, że poszukuje w tym wszystkim Boga i sensu życia. W filmie nawiązano do tego sceną rozmowy ze starszym panem na wzgórzu.

Czy można go traktować jako idiotę i nieodpowiedzialnego głupka? Moim zdaniem zupełnie NIE.

A co do samego pobytu na Alasce - właśnie tam, po osiągnięciu wymarzonej Alaski, po znalezieniu opuszczonego autobusu, de facto na starym szlaku, wcale nie daleko od głównej drogi, którą mógł dostać się do cywilizacji zrozumiał wiele.
Będąc sam na sam z naturą - zimą (dość trudny okres, nieprawdaż?)! Owszem, zabrakło mu rozsądnego myślenia i to w momencie gdy postanowił wrócić. Skończyło się też szczęście. Głód i wycieńczenie nie pozwoliło mu myśleć trzeźwo. Wylana i wezbrana rzeka nie pozwoliła mu dostać się z powrotem na szlak, a przecież zaledwie 4 km na płn (chyba płn) miał przeprawę. :) Nie wiedział o tym lub nie skojarzył. Z głodu jadł tylko rośliny. Miał ze sobą notes z opisem. I tutaj - ponownie efekt przemęczenia zapewne - nastąpiła pomyłka. Po autopsji stwierdzono, iż zjadł jagody będące trującymi, nad wyraz podobnymi do innych owoców, również występujących w terenie, będących jadalnymi.

Dla mnie epilogiem jego historii jest tylko jeden fakt. Nie czy był mądry, głupi, czy zrobił dobrze czy źle.
Szukał sensu życia i Boga. W warunkach takich jakie uważał, że są ku temu odpowiednie.
Sens znalazł, chciał wrócić. Ale znalazł i Boga, więc nie tylko nie wrócił ale wręcz poszedł sobie dalej. I bynajmniej nie był ignorantem.

I Sean Penn w swoim filmie również to chciał ukazać. Sam się do tego przyznał. I mu się to udało.

Dla dowcipu. W swoim ostatnim wypadzie Jurą napotkałem polską wersję autobusu. :D


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
sumienna praca kosztem sumienia
Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka, gdyż człowiek człowiekowi wilkiem jest.

http://www.vagabundog.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 18 kwi 2013, 19:47 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 kwi 2013, 12:08
Posty: 24
Każdy będzie widział w tym filmie czy książce coś innego. Każdy takie rzeczy ocenia według własnych doświadczeń, marzeń czy odczuć.

Ja oceniłem bohatera właśnie tak i nie piszcie mi, że nie rozumiem jego czy jego problemów, nie czuję pasji. Moja ocena wzięła się właśnie stąd, iż potroszu się z nim utożsamiam. Nie chciał bym się tutaj uwywnętrzniać, ale piszę to jako właśnie doświadczony buntownik. Mam za sobą wiele nocy poza domem i to w bardzo młodym wieku. Buntowałem się często w bardzo podobnych sprawach.

Chciał bym także zaznaczyć, że wszyscy, którzy mają jakąś pasję - czy to jest obcowanie z naturą, żeglarstwo czy sporty motorowe - mają podobne uczucie wyobcowania. Wszyscy czują, że tu nie pasują jednak nie podejmują decyzji pchani tylko i wyłącznie swoimi uczuciami, porywami, zachciankami - a rozumem. Dla mnie Chris miał jakiś przerost genów żeńskich, nad którymi nie potrafił zapanować. Dlatego Ja buntuję się tu i teraz przeciw przedstawianiu naszego bohatera w samych superlatywach, jako postać jednoznacznie pozytywną; bo nią nie jest.

Zgodzę się z Foley'em - tak wiele ze spraw czy sytuacji ukazanych we filmie planował załatwić właśnie w taki a nie inny sposób, lecz czy na pewno "właśnie tak miało być"? Bo plany, a efekt końcowy do dwie różne rzeczy.

Zgodzę się również z Separatystą - prawda leży gdzieś pośrodku.

Czy oceniłem go krytycznie? Jasne, że tak. Czy zbyt krytycznie? Może. Moja wypowiedź miała być przeciwwagą dla fali uwielbienia dla tej postaci. I cieszę się, że wywiązała się krytyczna dyskusja.

Czy warto obejrzeć? Podkreślam raz jeszcze - TAK :)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 maja 2013, 08:38 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 mar 2013, 08:55
Posty: 137
Lokalizacja: Warszawa
Jak ktoś jeszcze nie oglądał to film będzie dziś na TVN7 o 20:00

_________________
http://www.ludzkietropy.pl - relacje z moich wypraw i nie tylko


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 mar 2014, 22:21 
Offline
Honorowy członek forum
Honorowy członek forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 paź 2012, 01:54
Posty: 712
Lokalizacja: stolicznaja
A to rzuca nowe światło na kwestię. :ugeek:


_________________
sumienna praca kosztem sumienia
Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka, gdyż człowiek człowiekowi wilkiem jest.

http://www.vagabundog.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 sty 2015, 13:50 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 sty 2015, 13:18
Posty: 6
Szykuje się ciekawy film


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group Change colors.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO